Lilypie First Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

środa, 4 stycznia 2012

Bez komentarza

Wczoraj nawiedził nas ksiądz. Po kolędzie był. Odwiedził nas tu po raz pierwszy, bo w zeszłym roku nie wiedzieliśmy, że w tej parafii panuje zwyczaj zapraszania księdza na kolędę. Znaczy trzeba wcześniej zgłosić, że chce się przyjąć księdza. Ja nie czuję się szczególnie związana z kościołem zatem od kilku już lat nie przyjmowałam kolędy, w zasadzie odkąd wyprowadziłam się z domu rodzinnego, ale Paskud jest praktykujący, zatem ksiądz był. Akurat odwiedził nas ksiądz, który udzielał nam ślubu, oczywiście nas nie pamiętał (tu się akurat nie dziwię), ale uderzyło mnie to, że pierwszym jego pytaniem było czy mamy ślub kościelny. Ja rozumiem, że takie głównie rzeczy omawia się przy okazji kolędy, ale mógł się chociaż wstrzymać aż wygodnie usiądzie w fotelu, a nie tak zaraz po modlitwie. Poza tym było dosyć sympatycznie. Chwilę porozmawialiśmy, próbował zaczepiać Gucia, który jednak do samego końca zachował powagę i rezerwę i ani raz się nie uśmiechnął.

W tym miejscu muszę się pochwalić, że moje dziecko od 3 dni wstaje. Wdrapuje się po zabawce, która ma orientację pionową i opiera się o komodę. I dziś rano odkryłam dlaczego on się tak uparcie wspina. Gucio bez problemu z pozycji pionowej sięga do leżącej na półce powyżej zabawki Metaxy. Niestety będziemy musieli znów zweryfikować położenie niektórych przedmiotów w mieszkaniu. Gucio nabył również umiejętność klaskania. Po raz pierwszy bił brawo akurat gdy rozmawiałam z mamą przez skype i pokazywała mi ona e-papiorosa, na którego ma zamiar się przerzucić z tych normalnych. Wiem, że to zwykły przypadek, ale wiem też, że moja mama prędzej czy później to przeczyta, zatem Babciu mam nadzieję, że nie zawiedziesz wnuka ;)

Jeszcze wrócę na moment do kwestii zmian w ustawie o lekach refundowanych, pisałam już o tym w komentarzu pod poprzednim postem. Wczoraj z ciekawości odwiedziłam stronę Ministerstwa Zdrowia. Można tam sobie wyszukać czy interesujący nas lek znajduje się na liście leków refundowanych i w jakim procencie jest refundowany w zależności od przysługujących pacjentowi uprawnień. Oczywiście naszej poprzedniej mieszanki na liście nie ma. Ale odkryłam coś ciekawszego. Otóż do Guciowego dotychczasowego jedzonka NFZ dopłacał 13 zł do każdej puszki. Teraz, kiedy po wyczerpaniu zapasów przejdziemy na drugą refundowaną mieszankę (o ile Gucio dobrze ją będzie tolerował) NFZ dopłaci do niej 17 zł. Różnica może nie jest oszałamiająca, ale w skali kraju podejrzewam, że zrobi się z tego dosyć pokaźna kwota. Ktoś mądry musiał nad tym naprawdę długo myśleć, żeby wymyślić taką głupotę. Wykreślić z listy jeden lek, żeby do tego który pozostał dopłacać więcej. Na temat innych leków się nie wypowiadam, piszę tylko o tym co znam z autopsji.

Nie będzie żadnego sensownego zakończenia posta, bo słyszę że opisywany tu osobnik zakończył właśnie przedpołudniową drzemkę ;)
____________________________________________________________________
dopisek popołudniowy:

Po przedpołudniowej drzemce wybraliśmy się na spacer i m.in do apteki, gdzie dowiedziałam się o kolejnym kwiatku dotyczącym zmian w służbie zdrowia. Mianowicie odbierałam dziś maść robioną (nic szczególnego - euceryna i 2 witaminy, ciężko to nawet lekiem nazwać). Zawsze nam lekarka wypisuje 200g tej maści, a panie w aptece robią ją do 2. opakowań po 100g. I nigdy nie było problemu. A od 1. stycznia nie może być dwóch ryczałtów wypisanych na jednej recepcie. Czyli z tej mojej poniedziałkowej recepty miałabym 1 opakowanie zrefundowane i 1 opakowanie w pełni płatne. Od teraz lekarka będzie mi musiała wypisywać 2 identyczne recepty zamiast jednej, na każdej z nich będzie ta sama maść tylko, że w ilości 100g. Jak widać kolejna zmiana usprawniająca działanie służby zdrowia. Aż szkoda po prostu komentować...

9 komentarzy:

  1. nie mam pojęcia kto to wymyślił

    OdpowiedzUsuń
  2. Też niestety nie wiem kto to wymyśla. Ale odkąd mam więcej do czynienia ze służbą zdrowia spotykam sporo takich absurdów. Kiedyś nie zrealizowałam recepty, bo nie wpisany był wiek dziecka (to nic, ze był PESEL który zawiera datę urodzenia, oprócz tego musi być wiek dziecka w miesiącach), innym razem Paskud został odesłany z kwitkiem bo nazwa miejscowości (dwuczłonowa) była wpisana skrótem :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Hmmm... no nie mogę się powstrzymać. Wybacz :) Skomentuję krótko: Niedaleko pada jabłko od jabłoni ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja tam za Metaxą nie przepadam, więc nie wiem o czym piszesz :P ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. No wiesz...Trzeba spróbować, żeby wiedzieć. Może Gucio na tym etapie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. aaaaa chciałam jeszcze dodać, że nie lubię takich kolęd. Ciekawe co ksiądz u nas powie jak zobaczy, że wcale ślubu nie mamy ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Maxi - być może, łudziłam się, że z tego typu eksperymentami wstrzyma się chociaż do kilkunastu lat ;)

    Polly - no ja za kolędami też nie przepadam. Pewnie zostaniecie zobowiązani, do wyznaczenia jakichś terminów, teraz takich przypadków sporo jest, więc i podejście myślę swobodniejsze

    OdpowiedzUsuń
  8. terminy nam nic nie dadzą przecież jestem rozwódką :]

    OdpowiedzUsuń
  9. No faktycznie z tym może być problem. To mnie zawsze denerwowało podczas kolędy, że księża tak o wszystko wypytują. A już najbardziej, gdy wypytywali o brakujących członków rodziny.

    OdpowiedzUsuń