Stary Rok odszedł. Wszyscy robią podsumowania, bilanse, rozliczają postanowienia. Ja postanowień z zasady nie robię, to i nie mam czego rozliczać. Podsumowywać mi się nie chce. Jedyne co mogę napisać o starym roku, to to, że był to jak do tej pory najważniejszy rok mojego życia. Ja sama zmieniłam się, można powiedzieć o 1800. Oczywiście zauważyłam, że inaczej patrzę na inne sprawy, jednak skalę tych zmian uświadomiła mi dopiero moja najbliższa przyjaciółka. Czy to zmiany na lepsze czy na gorsze nie mnie oceniać.
Nowy Rok nadszedł. Wraz z Nowym Rokiem nadeszła reforma ustawy o lekach refundowanych. Ponieważ media trąbią o tym od jakiegoś czasu, to i się człowiek osłucha i na różne rzeczy jest przygotowany. Ale nie na to co zobaczyłam dziś. Dziś jak średnio co 2 tyg wybrałam się do naszego pediatry po recepty.Wcześniej przezornie przejrzałam sobie listę leków refundowanych na rok 2012 i stwierdziłam brak na niej mieszanki mlekozastępczej, którą Gucio wcina średnio 5-6 razy dziennie. Pani doktor sprawnie nam recepty wypisała i na wszystkich przybiła magiczną pieczątkę "Refundacja do decyzji NFZ", zapytałam więc gdzie mam się z tymi receptami udać. Pani przytoczyła mi rozporządzenie kogoś tam z NFZ (miała wydrukowane), którego sama chyba do końca nie rozumiała, coś zawile potłumaczyła i na końcu stwierdziła, że mam iść do apteki i tam panie będą decydować co dalej. Nieśmiało napomknęłam jeszcze o braku w/w specyfiku na magicznej liście ministerstwa. Niestety nasza pani doktor usłyszała o tym po raz pierwszy ode mnie, ale wypisała nam dodatkowo zaświadczenie, że Gucio jest przewlekle chory i mieszanka mu się należy. Pozbierałam wszystkie karteluszki po czym udałam się do apteki. Odstałam swoje w kolejce i podałam pani w okienku recepty. Pani poczytała, poprzynosiła wszystko i tylko dziwnie popatrzyła na zaświadczenie od lekarki, więc znów opowiedziałam o swoim odkryciu. Pani postukała w komputer i stwierdziwszy, że faktycznie nasza mieszanka wypadła z listy leków refundowanych oddała mi zaświadczenie. Zapytałam jeszcze co z tymi pieczątkami, które lekarze przybijają w ramach protestu, na co uzyskałam odpowiedź, żeby się tymi pieczątkami nie przejmować, bo przecież i tak wszystkie specyfiki które kupuję są 100% płatne. I tak oto NFZ poradził sobie ze strajkiem lekarzy. Nie muszę nigdzie chodzić, nic potwierdzać, po prostu muszę płacić.
Ja rozumiem, że potrzebne są reformy, że trzeba oszczędzać. Ale nie rozumiem:
Nowy Rok nadszedł. Wraz z Nowym Rokiem nadeszła reforma ustawy o lekach refundowanych. Ponieważ media trąbią o tym od jakiegoś czasu, to i się człowiek osłucha i na różne rzeczy jest przygotowany. Ale nie na to co zobaczyłam dziś. Dziś jak średnio co 2 tyg wybrałam się do naszego pediatry po recepty.Wcześniej przezornie przejrzałam sobie listę leków refundowanych na rok 2012 i stwierdziłam brak na niej mieszanki mlekozastępczej, którą Gucio wcina średnio 5-6 razy dziennie. Pani doktor sprawnie nam recepty wypisała i na wszystkich przybiła magiczną pieczątkę "Refundacja do decyzji NFZ", zapytałam więc gdzie mam się z tymi receptami udać. Pani przytoczyła mi rozporządzenie kogoś tam z NFZ (miała wydrukowane), którego sama chyba do końca nie rozumiała, coś zawile potłumaczyła i na końcu stwierdziła, że mam iść do apteki i tam panie będą decydować co dalej. Nieśmiało napomknęłam jeszcze o braku w/w specyfiku na magicznej liście ministerstwa. Niestety nasza pani doktor usłyszała o tym po raz pierwszy ode mnie, ale wypisała nam dodatkowo zaświadczenie, że Gucio jest przewlekle chory i mieszanka mu się należy. Pozbierałam wszystkie karteluszki po czym udałam się do apteki. Odstałam swoje w kolejce i podałam pani w okienku recepty. Pani poczytała, poprzynosiła wszystko i tylko dziwnie popatrzyła na zaświadczenie od lekarki, więc znów opowiedziałam o swoim odkryciu. Pani postukała w komputer i stwierdziwszy, że faktycznie nasza mieszanka wypadła z listy leków refundowanych oddała mi zaświadczenie. Zapytałam jeszcze co z tymi pieczątkami, które lekarze przybijają w ramach protestu, na co uzyskałam odpowiedź, żeby się tymi pieczątkami nie przejmować, bo przecież i tak wszystkie specyfiki które kupuję są 100% płatne. I tak oto NFZ poradził sobie ze strajkiem lekarzy. Nie muszę nigdzie chodzić, nic potwierdzać, po prostu muszę płacić.
Ja rozumiem, że potrzebne są reformy, że trzeba oszczędzać. Ale nie rozumiem:
- dlaczego państwo prowadzące politykę prorodzinną wyrzuca z listy leków refundowanych specyfiki, które są podstawą żywieniową sporej części niemowląt i dzieci (niestety, ale alergie pokarmowe u niemowlaków są coraz częstsze). Gucio ma już prawie 9 m-cy, a nadal poza mieszanką dostaje tylko 1 posiłek 3-składnikowy (ziemniak, marchewka, mięso z królika). Owszem istnieje zamiennik naszej mieszanki, który jest częściowo refundowany, ale częściej nie jest on tolerowany przez dzieci. Nie wiem jak na niego zareaguje Gucio. Na szczęście dla nas, jeśli zareaguje źle, kupienie dotychczasowej mieszanki nie będzie dla nas obciążeniem finansowym nie do udźwignięcia, ale jest mnóstwo rodzin, które nie będą sobie mogły pozwolić na taki wydatek. Co wtedy?
- dlaczego mamy do czynienia z kolejną reformą wprowadzaną w tak wielkim chaosie. Nikt nic nie wie. Dziś w radio podano informację, że w ramach protestu lekarze przybijają pieczątki "Refundacja do decyzji NFZ", a aptekarze w ramach własnego protestu recept z pieczątkami nie będą realizować. Nie mam pretensji ani do lekarzy ani do aptekarzy. Wierzę, że wszyscy chcą swoje obowiązki wykonywać jak najlepiej. Ale jeśli lekarze będą zmuszeni przekopywać się przez tony papierzysk i sprawdzać każdego jednego pacjenta, kto będzie nas leczył?
Mam nadzieję, że takich sytuacji będzie w nadchodzącym roku jak najmniej. Tego sobie i wszystkim życzę :)
noooooooo z tymi lekami to faktycznie porażka jest. Mam nadzieję, że prędko sprostują tą głupotę którą zrobili ;]
OdpowiedzUsuńZ tego co podają w mediach, to nikt nie chce przyznać, że to porażka jest.
OdpowiedzUsuńWczoraj z ciekawości odwiedziłam stronę ministerstwa finansów i oto czego się dowiedziałam: do naszej starej mieszanki NFZ dopłacał 13 zł za puszkę, do tej na którą przejdziemy po wyczerpaniu zapasów dopłaca ok 17 zł, różnica niewielka, ale w skali całego kraju spora. "Oszczędność" jak się patrzy. Ktoś mądry musiał nad tym myśleć naprawdę długo, żeby wymyślić taką głupotę. A piszę tylko o tym co znam z autopsji.