Lilypie First Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

wtorek, 26 czerwca 2012

Nadrabiam zaległości

Ostatni post pisany niemal miesiąc temu zatytułowany letnio i pracująco, a teraz chociaz prawdziwe lato już nadeszło pogoda wybitnie nie letnia. U nas od tygodnia niemal codziennie pada i jest zimno :(

Za to z pozytywnych wieści spieszę donieść, że nadal pracuję, nic się jeszcze nie zawaliło, nie spaliło ani nie uległo innej formie destrukcji. Jak na dzień dzisiejszy jestem zadowolona z mojej nowej pracy. Oczywiście nie pracuję zgodnie z moim wykształceniem, ale ja nigdy nie pracowałam "w zawodzie" i szczerze powiedziawszy już pod koniec studiów wiedziałam, że raczej będę musiała szukać zatrudnienia gdzie indziej. Praca jak na razie jest ciekawa, wydaje się, że wbrew pozorom może być rozwojowa i co dla mnie najważniejsze, nie robię codziennie tego samego (co najbardziej dobijało mnie w poprzedniej pracy). Oczywiście jak na razie jestem totalnie zielona w temacie i wszystkiego się uczę, ale to w sumie zupełnie dla mnie nowa branża. I jeszcze jedna rzecz mnie cieszy, mianowicie bezpośrednio współpracuję z osobą, która hołduje jak sama to nazywa "zachodniemu stylowi pracy", w związku z czym mam (oczywiście w miarę możliwości) elastyczny czas pracy, co przy malym dziecku jest bardzo ważne i myślę, że nieraz będę z tego korzystać, przy okazji naszych częstych wizyt u lekarzy z Guciem. I tym oto zgrabnym nawiązaniem sprytnie przechodzę znów do wieści pesymistycznych, a mianowicie na tapecie pojawi się temat Guciowo-lekarzowo-alergiczny.

Jakiś czas temu (miesiąc!!!) Gucio miał pobraną krew na zrobienie miana przeciwciał na panel pokarmowy. Kilka dni temu (!!!) odebraliśmy wyniki. (Wyjaśnienie wykrzykników - na wyniki czekaliśmy miesiąc, a to i tak krótko, bo kierowniczka laboratorium jest koleżanką mojej teściowej i kiedy dowiedziała się dla kogo badania to zrobiła natychmiast, czyli na drugi dzień - bo przecież alergikom nie jest potrzebna wiedza na co są uczuleni, niech czekają i żywią się ryżem z marchewką). Dzielny chłopak nawet się nie zająknął przy pobieraniu krwi, a stały nad nim aż trzy pielęgniarki i szukały żył, w koncu wypatrzyły jakąś na stópce.
Po odebraniu wyników okazało się że Gucio jest uczulony na 6 produktów z 20 oznaczonych przeciwciał: mleko, żółtko, białko jaja, pszenica, żyto, orzech laskowy. Swoją drogą ciekawa jestem, kto dobiera produkty do takiego oznaczenia, bo nie było w tym zestawieniu np glutenu (który często nie jest tolerowany przez małe dzieci) za to były np krewetki (kto karmi roczne dziecko krewetkami??). Ale już przestaję marudzić, na naszą służbę zdrowia, najważniejsze, że już coś wiemy. Szkoda tylko, ze wiedza ta nie nastraja nas jakoś szczególnie optymistycznie, bo po wykluczeniu tego o czym wiemy, że uczula zostaje nam naprawdę niewiele i codziennie prawie Gucio je to samo. Na razie na szczęście nie narzeka. 
Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszlości uda nam się wybadać coś więcej niż te 20 produktów, ale niestety sezon urlopowy w pełni i nasza lekarka będzie dopiero w sierpniu.
Zostając jeszcze w temacie Gucia, to strasznie się chłopak rozgadał ostatnimi czasy. Gada oczywiście w sobie tylko znanym języku, ale przy tym tak żywo gestykuluje i robi miny, że zazwyczaj i tak wiadomo o co mu chodzi. Nieraz kiedy tak na niego patrzę, gdy jest zły i coś mówi, to myślę sobie, ze kiedy w końcu zacznie mówić po ludzku prędko tego pożałuję i wcale nie będę miała ochoty słuchać co ma mi do powiedzenia. Ale na razie napawam się słodką niewiedzą :) 
A no i najważniejsze co dotyczy jeszcze Gucia. Pod nieobecność mamy Guciem zajmują się dziadkowie. Niby wszystko jest w porządku, dziecko zadowolone, ale od kiedy wróciłam do pracy Gucio przespal może 2-3 noce w całości. Prawie codziennie budzi się w nocy, placze, drapie, marudzi, trwa to nieraz godzinę, nieraz dwie. Już czasem nie mam siły, bo on nad ranem zasypia, zazwyczaj tuż przed moim budzikiem :(  Czy dziecko moze tak dlugo przeżywać rozstanie z mamą? Jak długo to moze potrwać? Jeśli to przeczytają jakieś pracujące mamy niech się podzielą swoim doświadczeniem.

Na mnie niestety już pora. Ostatnio chodzę spać z kurami, a i tak ciągle niewyspana. Ale o dziwo w ciągu dnia tryskam dobrym humorem i optymizmem. Jednak dopiero kiedy wróciłam do pracy zauważyłam jak bardzo mi tego brakowało i że raczej nie jestem stworzona do siedzenia z dzieckiem w domu (chociaż było mi bardzo fajnie, to jednak nieraz byłam sfrustrowana i miałam za dużo wolnego czasu na myslenie).

Do usłyszenia. Teraz mam nadzieję szybciej :)

3 komentarze:

  1. no proszę to miło, że w pracy Ci sie podoba :))) co do Gucia i odstawiania od mamy to nie pomogę niestety :)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, ze to nie tylko takie mile początki, ale tak już zostanie na dłużej.
    Co do Gucia, a już myślałam, że drzemie w Tobie głęboko ukryty psycholog dziecięcy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no proszę Cię ... psycholog dziecięcy ha ha ha ... amator to może ale z pewnością nie od dzieci ;]

      Usuń