Lilypie First Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

czwartek, 3 maja 2012

...

Tak jak pisałam ostatnio następnego dnia po Guciowych urodzinach wyjechaliśmy na tydzień do mojej rodzinnej miejscowości. Tych kilka dni bardzo szybko zleciało mi na odwiedzaniu starych znajomych i rodziny. Tydzień to zdecydowanie za krótko jak na taki wyjazd. Niestety nie wszystkich zdążyłam odwiedzić. Zanim człowiek zdąży się nacieszyć pobytem na starych śmieciach już trzeba wracać do domu. A następny wyjazd nie wiadomo kiedy, chyba dopiero na Boże Narodzenie, chociaż i wtedy nie wiem czy się uda. 
Podczas wyjazdu zrobiłam kilka spostrzeżeń, z których wcześniej nie zdawałam sobie sprawy. Na razie siedzę i intensywnie myślę co z tym fantem zrobić. Niby rozwiązanie proste, a jednak strasznie trudne do realizacji.
Po pierwsze mimo, że mieszkam tu na zachodzie już ponad półtora roku, zdecydowanie to na południu czuję się jak w domu. Niby tu wszystko jest ok, mogłabym znaleźć nawet kilka plusów na rzecz mojego obecnego miejsca zamieszkania, a jednak to tam czuję się najlepiej i zdecydowanie nie chciało mi się wracać. Półtora roku, to chyba już wystarczający okres czasu, żeby chociaż zacząć zapuszczać korzenie, a jednak jakoś mnie się ta sztuka nie udaje. Chyba jednak jestem zdecydowanie bardziej sentymentalna niż mi się kiedykolwiek wydawało.
Po drugie moje dziecko to mały dzikus :) Ja wiem, że on do tej pory nie miał zbyt wiele kontaktu z innymi dziećmi, wcale nie wymagam od niego by biegł do każdego z otwartymi ramionami, ale czepianie się moich kolan, za każdym razem gdy do kogoś szliśmy lub ktoś przychodził do nas to już lekka przesada. Mam nadzieję, że teraz kiedy zrobiło się ciepło i większość czasu spędzamy w piaskownicy będzie nieco odważniejszy.


Pisałam już kiedyś, że na wakacje wybieramy się do mojej mamy. Niestety wyjazd stanął pod znakiem zapytania. Pomimo, że szczęśliwie udało się w dość szybkim tempie załatwić paszporty i wizę dla Gucia, to nagle na przeszkodzie stanął Paskud, któremy się nagle odwidziało i on nie jest pewien. Normalnie czasem ręce opadają na niego i jego pomysły. Ma szczęście, ze jestem cierpliwa i powściągliwa. Do Paskudowego urlopu zostały jeszcze prawie 4 miesiące, wiec mam nadzieję, że jednak uda mi się na niego wpłynąć. To taki typ, który strasznie długo przetwarza i trawi. No ale takiego go sobie wybrałam i takiego go mam :)

Tegoroczną majówkę jak widać spędzamy w domu. Paskud chodzi do pracy we wszystkie pracujące dni, zatem mamy kratkowaną majówkę. Mnie to w sumie jakoś szczególnie nie przeszkadza. Dziś mam dzień luzu i totalnego opierniczania się, bo Paskud wziął Gucia i razem z teściami pojechali na działkę. Ja się dziś na działkę wypięłam i oto mam cały dzień wolnego, właściwie to mi już tylko wieczór został. Ale, że pogoda nie jest jakaś super wymarzona, bo wieje, grzmi co chwila, a rano padało, to bardzo sympatycznie siedziało mi się w domku. Przynajmniej miałam okazję poprzebywać sam na sam z kimś inteligentnym :)

A teraz uwaga uwaga wielkie ogłoszenie. Dwa dni temu czyli 1.05 Gucio postawił swoje 2 samodzielne kroki, a wczoraj przy moim  usilnym dopingu przeszedł samodzielnie całą długość kuchni. Niestety tak się tym faktem podekscytował, że klapnął na tyłek w okolicach drzwi od łazienki. Każdemu się może zdarzyć ;)

U nas zbiera się na burzę, zatem moje chłopaki pewnie niedługo wrócą. Idę pozażywać jeszcze troche błogiego spokoju :)
Udanej resztki długiego weekendu.

5 komentarzy:

  1. a ja mam 9 dni wolnego i właśnie sprzątam kuchnię po remoncie i powoli wychodzę na prostą :)a wczoraj byłam we Wrocławiu i żałuję, że tylko 1 dzień ehhhh

    Ale zdjęcie ze stadionem zaliczone ;D

    Co do tych korzeni to ja tu gdzie teraz mieszkam do końca nigdy korzeni nie zapuszczę bo mam nadzieję, że tu nie utkniemy na zawsze wolałabym inne miasto ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ta kuchnię, podoba mi się :) I wcale nie wygląda, jakby wymagała sprzątania.
    Ja też mam nadzieję, że nie utknęłam tu na zawsze. A masz jakieś skonkretyzowane miasto, które byś wolała, czy każde tylko nie to obecne?

    OdpowiedzUsuń
  3. mogłabym wrócić do tego w którym mieszkałam wcześniej albo zamieszkać we Wrocławiu czy Krakowie ... pare by się miejsc znalazło :))

    OdpowiedzUsuń
  4. We Wrocławiu nigdy nie byłam, ale ponoć ładne miasto. W Krakowie też bym mogła, pod warunkiem, że w okolicach Starówki, nie chciałabym wylądować na jakimś wielkim blokowisku. A tak naprawdę to najbardziej odpowiadałoby mi coś mniejszego, klimatycznego. A Ty myślałam, ze w pierwszej kolejności postawisz na Toskanię.

    OdpowiedzUsuń
  5. dałam realne odpowiedzi :) Toskania jest poza zasięgiem :)

    OdpowiedzUsuń