Lilypie First Birthday tickers

Lilypie First Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

Daisypath Happy Birthday tickers

wtorek, 20 marca 2012

Wreszcie jesteśmy

Ostatnio kilka osób znających mnie nie tylko wirtualnie pytało mnie czy opublikowałam coś nowego na blogu. Zatem weszłam dziś na mój mocno już przykurzony blog i aż oczom nie chciało się wierzyć. Ostatni post datowany na 15 lutego. Wiedziałam, ze sporo już czasu minęło, kiedy ostatnio coś tu napisałam, ale żeby aż tyle... Co gorsze również niezbyt często zaglądałam ostatnio na blogi, które zwykłam odwiedzać. Mam nadzieję, ze ten stan rzeczy nie potrwa już za długo i w niedługim czasie uda mi się nadrobić zaległości.



Nieobecność moja spowodowana jest projektem, w którym ostatnio biorę udział. Nie będę się teraz nad tym szczegółowo rozpisywać. Napiszę coś na ten temat, kiedy będę mieć więcej wolnego czasu. Niestety aktualnie w związku z w/w cierpię na stały jego brak.



Cieszę się bardzo, że wiosna już przyszła (a raczej zawita do nas jutro), od razu człowiek ma więcej energii do życia. W ostatnią sobotę posadziliśmy na działce 3 drzewka owocowe. Pojęcia nie mam kiedy sadzi się drzewka, ale mam nadzieję, że coś z nich będzie. W sobotę również świętowaliśmy 60-te urodziny mojego teścia i zarazem jego przejście na emeryturę (załapał się jako jeden z ostatnich roczników na wcześniejsze emerytury, w związku z pracą w szczególnych warunkach). My zdaje się będziemy pracować minimum 7 lat dłużej. Minimum, bo nie wiadomo, co się jeszcze do tego czasu pozmienia. Tak sobie myślę, ze jeszcze posiedzę trochę z Guciem w domu, zdaje się, że jeszcze się zdążę napracować :)



Odnośnie Gucia, to rośnie chłopak w siłę i jak każdy rasowy niemowlak nabywa nowe umiejętności. O jakiegoś już czasu raczkuje ( tu wypadałoby napisać nareszcie - bo bardzo długo pełzał na brzuchu i gdzieś miał raczkowanie). Wstaje, chodzi wokół ławy, wzdłuż mebli i ścian, ale każda próba wzięcia go za rękę kończy się niezmiennie momentalnym opadem na tyłek. No ale ma jeszcze czas. Jeśli wdał się w mamusię, to trochę jeszcze potrwa, zanim postawi pierwsze samodzielne kroki. Z wiarygodnych źródeł wiem, ze rodzicielka Gucia (czyli ja :) ) pierwsze samodzielne kroki postawiła w wieku 16-tu miesięcy a i to nie było do końca dobrowolne. hehe
Na dzień dzisiejszy stan uzębienia w Guciowej paszczy wynosi 4 sztuki. Potrafi zrobić "papa" i "brawo". Potrafi także, co mniej cieszy jego matkę obudzić się o 6 rano i głośno i natarczywie domagać się towarzystwa reszty domowników.
Co do jego upodobań, to jest wielkim fanem Pierwszej Miłości i porannego programu na TVNCNBC (Rynki dnia czy coś). Pewnie ulubionych programów miałby znacznie więcej, ale wyrodna matka nie włącza telewizora w ciągu dnia i biedne dziecko zadowolić się musi radiem.



Wczoraj odebrałam z urzędu paszporty moje i Gucia (i tu doznałam lekkiego szoku, a zaraz po tym kolejnego, znacznie większego, ale za to obydwa były pozytywne). Termin odbioru paszportów mieliśmy wyznaczony na 2 kwietnia. Ale teraz jest mozliwość sprawdzenia on-line, czy paszporty są już może dostępne. Sprawdziłam wczoraj rano i były ( ty nastąpił pierwszy lekki szok), zatem na spacerze udaliśmy się w kierunku starostwa. Odebrałam paszporty i zaczęłam przeglądać - okazało się, ze wydane zostały dnia 7 marca, podczas gdy ja wnioski składałam 5 marca. Jak się pewnie domyślacie tu nastąpił szok drugi. Czyli jednak da radę, niektóre przynajmniej sprawy załatwić szybko i sprawnie, a nawet udostępnić petentowi możliwość dostępu elektronicznego do pewnych informacji.
Teraz po odebraniu paszportów pozostało mi już tylko wyrobienie wizy dla Gucia i mam nadzieję w te wakacje zobaczyć się z moją mamą, którą ostatnio widziałam 2 lata temu :)
Opisywany tu właśnie Pan właśnie chyba dostał czkawki, bo słyszę, że kończy swoją drzemkę, zatem i dla mnie kończy się czas pobytu na kompie ;) Nie będę ryzykować, bo Paskud ze swojego laptopa pozbył się już liter: c, v i kilku innych klawiszy.



A co do Paskuda, to od 1. kwietnia zostaje on przeniesiony na inne stanowisko w pracy, co osobiście bardzo mnie cieszy. Bo po pierwsze bedzie pracował jakieś 5 min spacerem od domu, a po drugie trochę przesuną mu się godziny i wcześniej będzie wracał, co teraz kiedy dni się wydłużą, pozwoli nam spędzić trochę czasu razem nie tylko w weekendy (tzn on i Gucio sio do parku a mama odpoczywa w domu :) )



Mam nadzieję, niedługo znów się odezwać, no i poodwiedzać dawno niewidziane zakamarki :)